Crystallized Scars, cz. 1/2

Drugiego czerwca zakończył się konkurs „Przed wyruszeniem w drogę, należy pomalować drużynę”. Nie będę ukrywał, że Natalia, odpowiedzialna za jedną z grup organizujących to wydarzenie (Bejcowe Inspiracje), wspominała mi, że chce zrobić ów konkurs już przy okazji naszego spotkania w Bytomiu, na wystawie modeli redukcyjnych. Czekałem więc z niecierpliwością na jego ogłoszenie, bo nietrudno domyślić się, że jako osoba regularnie grająca w Warheim FS i posiadająca do tego systemu już kilka band, chętnie sklecę coś nowego! Jak tylko konkurs został ogłoszony i wczytałem się w regulamin, oczywiście pojawiły się wątpliwości, czy wydawać kasę na nowy plastikowy crack, czy może skorzystać z tego co mam w szafce. Jednym z pomysłów było przygotowanie drużyny Tempestus Scions, których malowałbym pod resztę mojej Gwardii Imperialnej do skirmisha Kill Team. Nie mniej, wyszedłem z założenia, że tu musiałbym sporo grać terenem dookoła drużyny, bo oni sami nie tyle nie są wdzięcznym obiektem do konwersji, co musiałbym ich dopasować do reszty posiadanych modeli, więc raczej bez fajerwerków. Największym atutem mojej gwardii imperialnej, jest kamuflaż, który im maluję. Nie mniej, to zapewne materiał na inny wpis 🙂 Zdecydowałem więc, że trzeba sięgnąć do porfela, ale by zbytnio nie uszczuplić budżetu, udało mi się większość potrzebnych modeli dorwać z drugiej ręki, co lepsze – zupełnie nie wyciętych z ramek. Win-win. Bazowałem na modelu Mighty Lord Of Khorne i Kairic Acolytes – których swoją drogą uwielbiam, nie licząc tych wyjątkowo dziwnych masek. Ale rozumiem, Tzeentch ma swoje prawa 😉

Początkowy zamysł był bardziej techniczny, otóż planowałem zrobić elementy figurek z dorobionymi kryształami z Green Stuffu, a potem odlać je z żywicy krystalicznej, barwionej na kolor różowy/fioletowy. Potem dopiero malować części, nie będące kryształem. Jednakże konstrukcja tych modeli wymagał częściowego ich klejenia, więc ów proces byłby nie tylko bardzo pracochłonny co kosztowny (skończyło by się na niszczeniu form silikonowych, przy wyciąganiu odlewów, jednocześnie nie znając jakości odlewu i czy nie wkradły się jakieś bąble). Postanowiłem, że skoro to konkurs malarski, to cóż, trudno, trzeba malować 😀 Głównym konceptem, poza kryształami w mocnym, żywym kolorze, były jasne zbroje i śniade ciała wojowników. Chciałem, by pasowali na drużynę Grasantów, z gorących i pustynnych terenów. Dodatkowo jest to miła odmiana wizualna od standardowych mhrocznych i posępnych chaośników. Jako, że ani Tzeentch jako taki, ani Khorne mi nie odpowiadał do tej wizji, postanowiłem zrobić ich po prostu Chaosem Niepodzielonym. To sprawiło, że tarcze (bardzo fajne, swoją drogą) od Kairiców przestały pasować, jak i – cóż – cały model Mighty Lord Of Khorne wymagał -DUŻYCH- modyfikacji 😀 Oczywiście wahałem się przed pierwszymi cięciami skalpela, bo skurczybyk prezentował się naprawdę mocarnie. Nie mniej, wizja była, trzeba ciąć plastik i krzesać opiłki 😛 Po usunięciu wielkiego loga Khorna znad ramion, wywalenia mu głowy i skrócenia kolców i dziwnych wypustek na toporze, przystąpiłem do trudnych elementów, czyli usuwania skalpelem loga khorna wokół czaszki na napierśniku, oraz uzupełnianie Green Stuffem sporych porcji modelu. Tym bardziej, że w dziurach w skórze na brzuchu tego gościa, przezierały czaszki. Fatalna dieta, jeśli miałbym się wypowiedzieć.

Jak widać, następnie zacząłem rzeźbić kryształy. Nie jestem fanem mas modelarskich, głównie dlatego, że rzeźbiarz ze mnie dość przeciętny, ale ulepić dżdżownice a potem ciąć je skalpelem umiem, więc kryształy wyszły nad wyraz fajnie! Polecam tę metodę. Kolejny na warsztat poszedł pieseł, domyślnie będący na smyczy owego powyższego szefa, teraz zaś skończył jako samodzielny model. Z racji tego, że miał pozę, w której prawie zrywał się z łańcucha Lorda, nie chciałem kleić go do postawki w tak prosty sposób i przymierzyłem największą czachę z zestawu Citadel Skulls, jako obiekt, po którym ów pieseł mógł się wspinać. Zagrało!

6

Kolejni  byli Akolici. Mieli być – podobnie jak Szef, jakimiś bohaterami do owej bandy, ale po przestudiowaniu zasad Grasantów do Warheim FS, że po prostu zostali zwykłymi wojownikami. Podmieniłem im głowy na głowy Maruderów, bodajże konnych, oraz dodałem niewielkie, okrągłe tarcze, po tym jak okazało się, że te od zwykłych wojowników Chaosu są po prostu zbyt duże i nie pasują do półnagich wojów. Następnie jeszcze dodałem detale w postaci pióropuszy od Stormcastów.

Początkowo klejony model okazał się być zbyt statyczny do powoli układającej się w mojej głowie sceny dla owej drużyny, więc poszedł do pudełka (za niedługo zapewne go po prostu dokończę) i wybrałem model o wiele dynamiczniejszy (po prawej) od razu klejąc go z odpowiednią, okrągłą tarczą. Drugi wojak, dla lepszego efektu różnorodności, dostał topór dwuręczny i sztylet. Tutaj zaś nie obeszło się bez klejenia Greenstuffu, głównie dlatego, że producent nie przewidział ręki bez tarczy dla modelu z toporem. No nie można mieć wszystkiego na raz 😉

7

Powyżej możecie zobaczyć całą ekipę, gotową, oblepioną, skonwertowaną i przygotowaną do podkładowania i malowania. Nie ukrywam, że zadowolony byłem z tego, jak już się prezentowali na tym etapie! To było naprawdę sporo pracy i druga połowa maja, zostało mi na tamten czas niewiele ponad pół miesiąca na całe malowanie i sceniczną podstawkę. Czas było zacząć testować kolory!

Zacząłem od kremowego czy też kościanego koloru. Tak bardzo mi się spodobał jasny wygląd tych wojowników, że byłem przekonany, że dokonałem odpowiedniego wyboru. Następnie skupiłem się na tym, by same ostrza broni były praktycznie białe, a ich przecina część – kościana. Dzięki temu również i broń udało mi się odmalować poza standardowymi schematami kolorystycznymi. Zależało mi na zmniejszeniu palety, żeby dzięki temu modele przedstawiały sobą większą spójność. Jako że uwielbiam kolory metaliczne a nigdy nie byłem szczególnym fanem NMM, wahałem się między srebrnym, miedzianym a Balthazar Gold. Po dokonaniu prób na palecie, zdecydowałem się na ten ostatni, brązowo-złoty kolor wraz z rozjaśnieniami. Mocno przyciemnił ogólny odbiór modelu, ale dzięki temu zachował mocny kontrast między ornamentami a pancerzem. Pióropusze pomalowałem na purpurowy kolor, jednakże w założeniu dużo mocniej zgaszony, niż ten, który występuje na kryształach. Brakło mi do ogólnego zadowolenia z tej palety jeszcze jednego koloru (bo tego, który kładłem na skórę wojowników, nie liczyłem) i wybór padł na mocny turkusowy, głównie z powodu tego, że ładnie odcinał się na tle purpury.

Dobór kolorów zaczął prezentować się na modelach naprawdę świetnie i zostało mi tylko systematyczne dłubanie nad nimi zdecydowanie zbyt długo. Z racji tego, że były to figurki na konkurs, przyznaję – pierwszy raz zrozumiałem niektórych malarzy, którzy twierdzili, że nad modelem mogą spędzić dowolną ilość godzin i zawsze znajdą coś do poprawy. Tutaj z pomocą wszedł deadline, cały na biało. Niezbyt już miałem czas na dalsze poprawki, trzeba było zabierać się na tworzenie dioramy. Jak wspomniałem, miałem już wstępny pomysł, tak więc na arkuszu spienionego PCV 3mm (takiej wysokości są podstawki GW) zaznaczyłem ołówkiem układ modeli i wykonałem otwory.

Po wyszlifowaniu i przymierzeniu modeli, skleiłem trzymilimetrowe spienione PCV z dwumilimetrowym i intensywnie wyszlifowałem na bokach, by stworzyły jedną powierzchnię. Dodałem kryształy, cięte z XPSu nożykiem, oraz wyciętą również ze spienionego PCV niepełną gwiazdę chaosu. Gwiazda dostała fakturę z nanoszonego gąbką gesso, zaś kryształy zamalowałem miksem farby akrylowej i Mod Podge’a. Na podstawkę przykleiłem spore ilości połamanej kombinerkami plexi oraz kawałki barwionego na czarno szkła z Ikei. Nierówność terenu uzskałem przyklejając Fimo Air. Wszystko było gotowe do finalnego malowania i dekorowania podstawek, nie mniej – o tym wraz z efektem końcowym, w drugiej części 🙂

Reklamy

2 myśli na temat “Crystallized Scars, cz. 1/2

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: