Relacja z turnieju Warheim: Czar Par 2020

W końcu, po tylu miesiącach czekania, przekładaniach na ostatnią chwilę i braku pewności co do jakichkolwiek terminów – udało się! Udało się zorganizować i zagrać turniej Warheim FS, dodatkowo w nowej siedzibie klubu Szybki Szpil i sklepu Inny Wymiar w Katowicach. Było wspaniale zobaczyć się ze wszystkimi tymi niewidzianymi od czasów zarazy mordeczkami, poznać nowych graczy i nawet zagrać z nimi mecze!

CP2020 był turniejem parowym, co z jednej strony było powiewem świeżości a z drugiej – nieco zmieniało rozkład sił i taktyki. Mi na ten przykład ów turniej dał dużo bardziej w kość pod względem zmęczenia niż zwykły, głównie dlatego, że wprowadzałem do Warheima mojego przyjaciela Skólego i czasem łapałem się nad myśleniem na dwa fronty (by i tak strasznie dawać cielska, ale o tym później). 

Na turniej trzeba było brać drużyny zgodne ze sobą pod względem charakteru kompanii. Z racji tego, że użyczałem Skólemu swoich zielonoskórych a mając konkretną ilość drużyn skompletowanych – pojechaliśmy Kompanią Zwiadowczą Królestw Ogrów i Orkami i Goblinami.

Pierwsza Potyczka

Pierwszy mecz przyszło nam stoczyć z Muszą i Haszerem z Krakowa. Dostaliśmy zestaw drużyn, którego się od samego początku nieco obawiałem, czyli bardzo dużo parszywych trupiszczy pod wodzą nietopyrza Strigoi i wąpierza Krwawego Smoka.

Dość szybko na stole ujawniła się przewaga ogrania naszych przeciwników i – w przeciwieństwie do mnie – porządnego przeczytania scenariusza! Otóż znaczniki można było chronić już 6″ od nich i tego nauczyliśmy się bardzo boleśnie. Cóż, jak wspominałem – wszystkie mecze dostaliśmy po zadkach, więc tu nie ma czego omawiać! Dodatkowo z jakiegoś powodu grałem straszliwie zachowawczo i skończyło się na tym, że żaden z ogrów nie zrobił niczego porządnego. Z dwóch drużyn przeciwnych spadły chyba 2 modele, jeśli mnie pamięć nie myli. Nie mniej, grało się z chłopakami bardzo przyjemnie i mam nadzieję, że jeszcze nie raz uda się w spokojniejszych warunkach niż turniej zagrać meczyk czy dwa!

Druga Potyczka

Ten mecz przyszło nam zagrać z ziomeczkami z Rzeszy, czyli Adrenalboosterem i Wojtkiem! Bretonia i Leśne elfy, czyli bardzo fajne, ciekawe drużyny jakby na to nie patrzeć. Scenariusz brał pod uwagę przejęcie modelu Dyplomaty, który przemieszczał się równym tempem z jednego końca stołu na drugi. Wraz ze Skólim rostawiliśmy się solidnie, choć dość szeroko. Chłopaki wygrali zaczynanie, co miało kolosalne znaczenie w tym meczu i Szef Bretoński na Pegazie wystrzelił jak zły do przodu, przejąć model NPCa i całkiem solidnie mu się to udało. Mimo tego, że mój Ogniobrzuchy go podpalił, niewiele to zmieniło i pięknie zastawiając się plewami zaczął uciekać do swojej linii rozstawienia, ja przez Drzewca Wojtka (to brzmi tak, jakby drzewiec powinien nazywać się Dąb Bartek xD) straciłem herszta ogrzego.

Ogólnie chłopaki porobiły nas w drugiej turze! Adrenal, pyta Ci na twarz, pojadę Cię następnym razem! ❤ 😀

Co warto zaznaczyć a co możecie dostrzeć na fotkach poniżej, stół w większości zastawiony był prywatnymi makietami Adama i robiły one naprawdę doskonałe wrażenie! Oby więcej tak wspaniałych stołów w naszym hobby!

Trzecia Potyczka

Trzeci mecz przyszło nam grać z Torinem i Krukiem. Chłopaki grały zestawem Ogrów i Raubritterów, bo to jedyna ludzka banda ze złym charakterem.

I tu ponownie dałem cielska z graniem zbyt zachowawczo bo spanikowałem na balistę, którą dysponowali ludzie. Zamiast trzymać się planu ustalonego ze Skólim na początku gry, to zaczałem grać styl rozgotowanego makaronu. Zanim, jak to mawia mój ulubiony The Mighty Jingles „I grew some balls” to niezbyt było co zbierać z Orków Skólego i ogólnie dostaliśmy lekki wpierdziel.

Ładnie poradziły sobie Szablozębne. Naprawdę lubię te wielkie koty w tej grze, robią świetną robotę. Man of the Match był i tak Dowódca Polowy Orków i Goblinów, ponieważ klepał się i sejwował pancerz przez chyba cały mecz!

Gra z Krukiem i Torinem była bardzo przyjemna i chętnie powtórzę grańsko z chłopakami ponownie 🙂

Podsumowanie

Samo granie było bardzo przyjemne i tęskniłem za nim bardzo! Spotkanie wszystkich znajomych również naprawdę poprawiło mi humor. Same mecze i solidny łomot? Cóż, zdarza się, ktoś musi być bliżej końca stawki 😛 Osobiście wiem, że muszę się lepiej wprawić i po prostu więcej grać. Zrzuciłbym na pandemię, ale akurat trochę udało się grywać w ostatnim roku, teraz zaś ruszyła jeszcze Liga Silesiaheim, więc mam szczerą nadzieję, że będzie tylko lepiej!

Udało mi się wygrać nagrodę modelarską za przygotowanego Dowódcę Polowego, którym akurat nie grałem, choć pod całą tą konstrukcją znajdowała się podstawka 32mm, zgodnie z regulaminem konkursu! 😀

W trakcie tych trzech meczy, modele Dowódcy Polowego, których wraz ze Skólim używaliśmy, prezentowały się tak j ak poniżej. Ponadto przygotowałem jeszcze komplet znaczników, które potem używaliśmy do grania, w tym w końcu wykorzystałem metalowy model niewolnicy pochodzącej z wczesnych lat dwutysięcznych z modelu Dark Eldarskiego Vecta i jego latającej barki 🙂

Mimo więc fatalnego grania, udało się zdobyć nieco bardzo ciekawych nagród, co zawsze mnie szokuje w poziomie turniejów Warheim FS! QC dodatkowo prosił mnie o wrzucenie listy sponsorów, czego nie zamierzam mu odmówić, bo to jego praca dała nam aż tyle dóbr 😀

Dziękuję oczywiście QCowi za organizację przesuwanego po wielokroć, znakomitego turnieju i kolejny niestety dopiero w 2022!

Elmin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: